22 113 14 87 hello@nativesworld.pl

Jak przełamałam bariery i zdobyłam przyjaciół na całym świecie.

Zajęcia 1:1 na obozie językowym z native speakerami

Mam na imię Klara i chciałabym wam opowiedzieć o jednej bardzo ważnej korzyści, jaką zyskałam jadąc na obóz językowy NativesWorld. Moją przygodę zaczęłam 2 lata temu, a już należę do czterokrotnych uczestników wyjazdów. Za pierwszym razem NIE jechałam na obóz z dużą chęcią, przerażała mnie myśl, że będę musiała wdrożyć dotychczas poznane zasady gramatyki w codzienne życie . Miałam wiele obaw związanych z porozumiewaniem się z obcokrajowcami, lecz już po kilku minutach od wejścia do autokaru moje wątpliwości od razu się rozwiały. Każdemu dopisywał bardzo dobry humor. Wszyscy nie mogli się już doczekać rozpoczęcia obozu. Native speakerzy zachęcali nas do grania w różne gry słowne oraz opowiadali dowcipy. Czasami naprawdę śmieszne;)

Napisałam krótki wstęp wprowadzający was do mojego świata związanego z rozpoczęciem mojej przygody z Natives World. Na podstawie moich przeżyć chciałabym teraz odpowiedzieć na pytanie: Czy faktycznie warto mieć przyjaciół na całym świecie?  

Już z pierwszego dnia poznałam wielu, bardzo interesujących natives speakerów z różnych państw. Jak oczarowana wpatrywałam się w sposób, w jaki się komunikowali, a mianowicie używali języka angielskiego, co było dla mnie dużym wyzwaniem. Kwestią, na którą szczególnie zwróciłam uwagę były różne akcenty. Każda osoba z innego zakątka świata miała swój charakterystyczny sposób mówienia. Szkocki akcent był rzeczą, która chwyciła mnie za serce. Od tamtego momentu moim marzeniem jest studiować właśnie w Szkocji. W szkole nie używałam zbyt często tego języka, nauczyciele woleli skupiać się bardziej na gramatyce niż płynnym porozumiewaniu. Byłam lekko zestresowana, bo nigdy nie miałam możliwości rozmawiania z native speakerem sam na sam. Nie wiedziałam jak zareagują na mój angielski, czy będę w stanie się z nimi porozumieć. Na szczęście moje rozmyślania okazały się złudne. Już po pierwszej sesji z obcokrajowcami zrozumiałam, że to jest właśnie ten język, który może stanowić drzwi do mojej przyszłości.  Z dnia na dzień stawałam się coraz bardziej odważniejsza w komunikowaniu się. Codzienne spędzanie czasu z obcokrajowcami, czyli wspólne posiłki, zabawy oraz sesje, otwierały mnie na język angielski. Natives speakerzy okazali się takimi samymi ludźmi jak my, mającymi podobne pasje i zainteresowania, co było dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż na początku nie podejrzewałam ich o to:) Myślałam, że będę miała problem, aby znaleźć wspólne tematy, prowadzić rozmowę. Na szczęście okazali się bardzo otwartymi ludźmi, z którymi można było porozmawiać na każdy temat i również co było dla mnie bardzo ważne, byli starsi ode mnie tylko o kilka lat, więc nie odczułam dużej różnicy wieku. Z niektórymi nativami naprawdę się zaprzyjaźniłam, to było wspaniałe móc uczyć ich języka polskiego i patrzeć jak się trudzą na łamańcach językowych. Oni oczywiście nie pozostali nam dłużni, odwdzięczyli się nam trudnymi słowami po angielsku. Poznałam nawet najdłuższy wyraz!!! Każdego dnia dowiadywałam się coraz to nowszych informacji na temat innych kultur. To było niesamowite porównywać jak nasze państwa różnią się od siebie. W tym roku natives speakerami okazały się być również osoby z Hiszpanii. Zarażali nas oni swoją pozytywną energią, a nawet uczyli swojego narodowego tańca. Opowiadali o swoich różnych świętach i rytmie dnia. W końcu nauczyłam się odróżniać siestę od fiesty!

Po obozie zastanawiałam się jak pozostać w kontakcie z nativami. Udało mi się znaleźć na to sposób, przecież istnieje wiele komunikatorów, dzięki, którym można się porozumiewać. Z kilkoma nativami bardzo mocno się zaprzyjaźniłam i mam kontakt z nimi do dziś. Uważam, że są to jedne z najbardziej wartościowych znajomości. Pisząc z nimi nieświadomie rozwijam mój angielski oraz spędzam bardzo miło czas poznając nowe zakątki ich kultury. Ciekawostką, którą uważam za interesującą jest legenda o szkockim potworze z Loch Ness. Niektórzy uważają, że istnieje on naprawdę. Innym faktem, na który warto zwrócić uwagę jest to, że w Australii istnieje możliwość nie tylko podziwiania kangurów, ale również ich zjedzenia. Już nie mogę się doczekać poznania nowych osób, z którymi będę mogła dzielić moje pasje.

-Klara

  • Informacja dotycząca plików Cookies

Informacja dotycząca plików Cookies

Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies. Dalsze informacje znajdą Państwo w naszej Polityce Prywatności.